Kategoria: WORDS

Prywatna Parada Równości 2018

     Praktycznie wszystko co robię, jest własną Paradą. Maluję, rysuję, fotografuję. Węszę, szukam. Może i guza. Lubię, jak mi wytykają otwartość, jak krytykują własne, osobiste prawdy. Pokazuję co chcę, ukrywam też co chcę. Bawię się mediami, materiałami. Nie bawię się ludźmi, aczkolwiek prowokacje sprawiają mi dużą frajdę. Pojechałem z żoną złapać oddech do MadameQ. Burleska, klimat. Tak, ten klimat. Taki jaki lubię najbardziej. Retrospekcja dwudziestolecia międzywojennego. Coś, czego bardzo brakuje w dzisiejszych czasach. Ciało. Różne, zawsze pociągające, wszak każdego pociąga inne, i nie jest to powód do wstydu, jaki wmawia się nam od dzieciństwa. Powodów do wstydu może być wiele, chociażby stosowanie presji, przymus tam, gdzie nie należy ( a mało jest sytuacji, gdzie należy), bezwzględna pogoń za sławą, popularnością czy kasą. Po trupach, z krzywdą dla innych. To powody do wstydu. Na pewno nie to, że patrzymy na gustownie obnażające się ciała, w różnych formach, w różnych projekcjach, z bardzo różnymi emocjami. Od kabaretowego śmiechu, po ból miłości. Jesteśmy emocjonalni, nie każdy te emocje chce pokazać, nie każdy przekazać, ale większość z nas jest gotowych, by je przyjąć. Przyjąć godnie i okazać szacunek tym, którzy potrafią nas nimi oplatać. Nie istnieje stereotyp kosmatych myśli. Są tylko blokady. Ich zrywaniu służy sztuka, również ta pełna erotyzmu, wszak erotyzm to część naszego życia. Potrzeby, pragnienia, marzenia, a w końcu – spełnienia. Wisienki na torcie codzienności. MadameQ to miejsce unikatowe w tej materii. Wysmakowane, doskonale urządzone, zapewniające kilka godzin odpoczynku. Różnorodne występy performerów dobieranych w sposób ewidentnie przemyślany. Nie nudzi. Jest klasyczna burleska, seksowna, powabna, kobieca. Wkrada się również drag, który pomaleńku wychodzi w przestrzeń publiczną. Ten również klasyczny, dla ortodoksów, ale również ten emocjonalny, performatywny, odrzucający drogie ciuszki, dając miejsce prawdzie i emocjom z nim związanym, te zaś kształtowały się przez stulecia. Od bycia jak, co najbardziej powszechne i znane, po emocjonalne minispektakle. Te uderzają strzaą między oczy i nie można po nich myśleć jak dotychczas. Pokazują bowiem to, co w nas siedzi głęboko, często ukrywane zbędnym wstydem. 

    Tak też było tym razem. Przeurocza gospodyni, dbająca o każdego gościa. Uwodząca, kobieca, a jednocześnie tak konkretna Betty Q. Oczywiście występujący dla nas jej goście. Zawsze specjalni, zawsze ważni, piękni i profesjonalni.

   Performerzy:

     Uel – To właśnie ten nowoczesny, intrygujący i bezkompromisowy drag, pozostający perfekcyjnym w makeupie, ale korzystający ze współczesnej, modowej awangardy, tworzący         minispektakle dalekie od mainstreamowego drag, jaki najlepiej znamy. Odbiega w swym artystycznym kosmosie od wszystkiego, co nazywamy płcią. Ot- istota sensualna.

    Colette Collerette – Profesjonalny wulkan kobiecego seksapilu. Niczym wąż w Raju pokazujący mityczne jabłko, ale mówiący- znajdź własne. Urzekająca!

    Madame Q – chcesz odpocząć? Idź i sprawdź. Nie oszukuję.

    

 

 

 

 

 

 

   

   Dwa słówka dla analogowych fotografów- obrazki wykonane na :

Ilford Delta 3200@ 12800CineStill 800 push 3 steps. Mamiya RZ67 Proffesional 90 i 180 mm, YashicaD

 

Nad Niemnem, czyli o Kopciuszku, Amorze w brzmieniu Do Elizy podczas zagryzania kiszonym ogórkiem.

Czasem wyplujesz coś niekoniecznie smutnego. Tak orzekła przyjaciółka. Tak, dość rzadko, ale… rzeczywiście. Nostalgiczny klimat Nad Niemnem sprzyja ucieczce od rodzimej rzeczywistości, ta wszak jest wiecznie smutną i ponurą. Nie oglądając telewizji, a będąc jednocześnie uzależnionym od internetów zwierzęciem, nie sposób uwolnić się z wszechogarniającego siania lęku, dopieprzenia wszystkim, którzy niekoniecznie uznają narzucony normatyw. Fotografia, już nie koniecznie akademicka, poprawna… Read more →

EKOSYSTEM SKOMPLIKOWANY

Fotografia- obraz, rysunek- obraz, farba- obraz, pędzel- obraz, obiektyw- obraz, twarz -obraz. Jaskinia, woda, chłód, ogień, ognisko, ciepło, obraz na skale, rozwój i zagubienie uczuć pierwotnych, intuicji. Dostosowanie, algorytm, podporządkowanie. Miłość. Pożądanie. Ciała czy szczęścia osoby kochanej. Wiara. W siebie czy kochanych? W Stwórcę? Kto jest stwórcą? Ja? Przeintelektualizowanie. Cecha człowieka. Dążenie. Język, słowa. Mało, do wyrażenia siebie. Interpretacja? Bzdura. Każda odmienna, każda własna, byle nie narzucona. Co chcę powiedzieć słowem i obrazem? Tylko to, jak się obudziłem. Dzisiaj tak, jutro inaczej. Sens? Zawsze własny, nigdy grupowy. Dedykacja T, dedykacja S, dedykacja A, dedykacja K.  😈 

Ekosystem Skomplikowany. Akwarela, złoto, tusz i poniedziałek. Dedykowane TSAK

DRAG

Kilka słów o sztuce i kulturze drag. Żyjemy w specyficznym kraju i w wyjątkowo dziwnym czasie. Odbiór społeczny tego rodzaju ekspresji jest, globalnie rzecz ujmując, wyjątkowo płytki. Kto za to ponosi winę? Otóż- obie strony barykady. Z jednej strony, fałszywa z gruntu polityczna poprawność i źle pojęte chrześcijaństwo, zaś z drugiej – same środowisko LGBT+. To ostatnie, moim skromnym (… Read more →

LUCKY STAR

Ach te cudowne lata osiemdziesiąte. Nieoceniony wpływ na współczesność. Kontynuacja powolnej transformacji społeczeństw na płaszczyźnie estetycznej i obyczajowej. Krok w kierunku uwolnienia własnej ekspresji. Proces trwa. Jest powolny, można rzec, że analogowy. Jak malarstwo, jak analogowa fotografia. Proces ważny, żywy i prawdziwy, zmierzający w dobrym kierunku. Uwolnienie emocji, to uwolnienie siebie. To stworzenie własnej konstelacji, która nie musi zaburzać rytmu… Read more →

Warszawa, Foksal, piwo, shot… myśli

 

       Środa. Piąta nad ranem. Budzę się o tej godzinie od kilkudziesięciu dni. W tym czasie nie zrobiłem ani jednego zdjęcia. Nie mogę. To, co mam układam w konkretne formy, konkretne myśli. Te zamieniają się w brutalne , nie dające spokojnego snu treści. Jestem sztywny jak biała, pluszowa zabawka na półce, która pomału pokrywa się kurzem. Zabawka nakręcana małym kluczykiem, której sprężyna, nakręcona do oporu zacięła się i czeka. Jest kurz, ale nie ma wilgoci. Jest sucho, zatem korozja nie zablokuje sprężyny na wieczność. Wystarczy mały ruch kluczyka, by cała, prosta konstrukcja napędowa ruszyła z impetem. Jeden, mały, delikatny ruch. Czekam. Za oknem pada deszcz. Wsłuchuję się w monotonnie spadające krople rozrywające poranną ciszę. Papieros dymi, pachnie kawa. Patrzę na tych ważnych. Warszawa, Foksal, piwo, shot… myśli.

       Papieros i ja – fotografował Jacek Zalewski. Dziękuję.


j.z13957397_10208917344363896_1444463242_n
13956835_10208917344283894_625039240_n img155 img165 img163

Fakty i Akty

     Ciało. Mięśnie okryte przez skórę. Różna kolorystyka, różne napięcie, każdy centymetr kwadratowy coś wyraża. Radość, smutek, żal, podniecenie. Dopieszczone padającym światłem uwidacznia to w każdej chwili. Nie wyznacza granic, nie pcha się agresywnie na wizję. Działa swoim rytmem. Rozmowa, oddech, zapach. Uwypukla to, co istotne, chowa to, co ma być ukryte, odruchowa, bezwiednie, ale nie bezwolnie. Jest piękne,… Read more →

Czwarty Stan Skupienia – moim okiem

Wernisaż wystawy odbył się przed tygodniem – 11 lipca. Data nie była przypadkowa. Miał być to co prawda 4 lipca, ale pragmatyzm zwyciężył. Kto by się pojawił w czasie Openera? Czwarty lipca był o tyle istotny, bo właśnie wówczas ktoś kopnął mnie w tyłek, by wrócić do fotografii. Taka rocznica. Okrągła, miła, pełna wspomnień. Forma wystawy kształtowała się kilka miesięcy.… Read more →

REFLEKSJE

Po kilku miesiącach uprawiania „męskiej” fotografii mam kilka refleksji. Widzę potrzebę podzielenia się nimi. Mam nadzieję, że wyjaśni kilka spraw odbiorcom. Wokół tematu sporo się dzieje. Część osób nazywa to, co czynię homo fotografią. Mogłoby tak zostać, wszak to tylko nazwa, jednak za tym podążają niestety reperkusje. Czy to jest dobre? Nie wiem. Jeśli reperkusje dotyczą jedynie „fejsbukowego” bana i usunięcia rzekomo nieodpowiednich treści, to w porządku. Banalne tłumaczenia zarządców portalu społecznościowego są bardzo śmieszne, bowiem dbałość o odbiorców mających inne zdanie w kwestii golizny i płciowości można załatwić wprowadzając guziczek 18+. Wszak to tylko nasze ciało, ale zrozumiałym jest, że niektórzy mogą czuć do niego obrzydzenie. Gorzej z treściami prezentowanymi przez chociażby przez pewne programy pewnych znanych stacji telewizyjnych nawołujących i zachęcających młodych do rozwiązłości w imię kasy. Ale to dygresja. Zapewniam, że istnieją poważniejsze konsekwencje. Chciałbym przybliżyć kilka zasad, którymi się kieruję i podziękować chłopakom, z którymi mam zaszczyt współpracować.
POWÓD
Własna próżność, znudzenie wszechobecnymi obrazkami wyprasowanych ciał kobiecych emanujących tandetą i koturnowością, jarmarcznym pięknem ostrzykanym botoksem i sylikonem, pozbawionymi jakichkolwiek emocji, a upiększonych wytresowanymi gestami. Oczywiście- w tym śmietniku można znaleźć zacne i piękne obrazy, ale jak rzadko. Podobnie odbieram fotografie męskich ciał napompowanych sterydami i wykutych nadmiernie siłownią. Chcę pokazać faceta młodego, dbającego o ciało i umysł, faceta z fantazją. Inteligentnego, wiedzącego, czego chce, wyzwolonego ze stereotypu niedomytego osiłka, którego funkcją jest jedynie spłodzić i zarobić.
WYBÓR
To proces. Nie każdemu zrobię zdjęcia. Muszę być pewien decyzji. To nie jest tak, że ktoś chce, wpada do studia i „hajda”. To wielodniowe rozmowy, w sumie wielogodzinne. To nasz wspólny czas, który nie może być zmarnowany. Patrzę na twarz i oczy. One mi sporo mówią. Czasem patrzę na ciało- jeśli jest na jakimś zdjęciu dostępne. Na sylwetkę, na to, co dane zdjęcie mówi. Nie musi być to profesjonalna fotografia. Często nie jest. Jeśli zobaczę to „coś” zaczynam negocjacje. Tutaj bardzo szybko można zorientować się, czy wybór był trafny. Młodzi mężczyźni, których pokazuję w swojej fotografii to swego rodzaju bomby intelektualne. Często trudno skończyć, czasem zostają w głowie i wyryte przez nich korytarze w moim mózgu są jak ścieżki zrobione w drzewie przez korniki. To bardzo miłe doświadczenie.
DECYZJA I FORMA
Podjęcie decyzji o wspólnej pracy jest stosunkowo proste, jeśli chodzi o portret studyjny czy plener. Zupełnie inaczej rzecz się ma z aktem. Ja sobie zdaję sprawę z konsekwencji. Młody chłopak- niekoniecznie. Tu ważna jest rozwaga. Nie jest to takie proste- zdejmujesz gacie i lecimy. Wiem, że czasem tak to działa. Ale- pierwsza zasada, okazuje się nie tylko medyczna- „primum non nocere”. To ważne. Model MUSI wiedzieć o konsekwencjach bieżących i odległych decyzji. Tu jest wiele czynników. Moralne, społeczne. Oczywiście, zdjęcia robię osobie pełnoletniej. Ona prawnie może decydować, i niby to jej sprawa. Ale czy na pewno? Dobry akt powstaje przed naciśnięciem magicznego guzika. On ma mówić, ma mówić o autorze i człowieku będącym podmiotem obrazu. Gdy tak się nie dzieje, może zrobić się bałagan, którego konsekwencje dla pozującego młodziaka mogą być poważne i długofalowe.
HEJT
Jeśli dotyczy mnie- jest pozytywny. Nakręca mnie, jest wodą na młyn. Chcę więcej i więcej. Jeśli dotyczy fotografowanych chłopaków jest gorzej. Potrafię się zmienić w papier po śledziach. Staję się chamski, niemiły i wulgarny. Czemu? Bo to ja wiem, ile serca, pracy i zaangażowania Oni wkładają w wykonane prace. Zasługują na szacunek. To Oni są ludźmi, którzy pokazują wielowymiarowość faceta we współczesnym świecie. Mnie jest już obojętne, co się mówi za moimi plecami, ale pamiętać należy, że to do nich należy budowanie normalnego, ludzkiego świata.
Kończąc chcę bardzo podziękować tym, z którymi miałem przyjemność pracować na tym poletku, oraz tym, z którymi będę miał zaszczyt budować kolejne obrazy.