Warszawa, Foksal, piwo, shot… myśli

 

       Środa. Piąta nad ranem. Budzę się o tej godzinie od kilkudziesięciu dni. W tym czasie nie zrobiłem ani jednego zdjęcia. Nie mogę. To, co mam układam w konkretne formy, konkretne myśli. Te zamieniają się w brutalne , nie dające spokojnego snu treści. Jestem sztywny jak biała, pluszowa zabawka na półce, która pomału pokrywa się kurzem. Zabawka nakręcana małym kluczykiem, której sprężyna, nakręcona do oporu zacięła się i czeka. Jest kurz, ale nie ma wilgoci. Jest sucho, zatem korozja nie zablokuje sprężyny na wieczność. Wystarczy mały ruch kluczyka, by cała, prosta konstrukcja napędowa ruszyła z impetem. Jeden, mały, delikatny ruch. Czekam. Za oknem pada deszcz. Wsłuchuję się w monotonnie spadające krople rozrywające poranną ciszę. Papieros dymi, pachnie kawa. Patrzę na tych ważnych. Warszawa, Foksal, piwo, shot… myśli.

       Papieros i ja – fotografował Jacek Zalewski. Dziękuję.


j.z13957397_10208917344363896_1444463242_n
13956835_10208917344283894_625039240_n img155 img165 img163