REFLEKSJE

Po kilku miesiącach uprawiania „męskiej” fotografii mam kilka refleksji. Widzę potrzebę podzielenia się nimi. Mam nadzieję, że wyjaśni kilka spraw odbiorcom. Wokół tematu sporo się dzieje. Część osób nazywa to, co czynię homo fotografią. Mogłoby tak zostać, wszak to tylko nazwa, jednak za tym podążają niestety reperkusje. Czy to jest dobre? Nie wiem. Jeśli reperkusje dotyczą jedynie „fejsbukowego” bana i usunięcia rzekomo nieodpowiednich treści, to w porządku. Banalne tłumaczenia zarządców portalu społecznościowego są bardzo śmieszne, bowiem dbałość o odbiorców mających inne zdanie w kwestii golizny i płciowości można załatwić wprowadzając guziczek 18+. Wszak to tylko nasze ciało, ale zrozumiałym jest, że niektórzy mogą czuć do niego obrzydzenie. Gorzej z treściami prezentowanymi przez chociażby przez pewne programy pewnych znanych stacji telewizyjnych nawołujących i zachęcających młodych do rozwiązłości w imię kasy. Ale to dygresja. Zapewniam, że istnieją poważniejsze konsekwencje. Chciałbym przybliżyć kilka zasad, którymi się kieruję i podziękować chłopakom, z którymi mam zaszczyt współpracować.
POWÓD
Własna próżność, znudzenie wszechobecnymi obrazkami wyprasowanych ciał kobiecych emanujących tandetą i koturnowością, jarmarcznym pięknem ostrzykanym botoksem i sylikonem, pozbawionymi jakichkolwiek emocji, a upiększonych wytresowanymi gestami. Oczywiście- w tym śmietniku można znaleźć zacne i piękne obrazy, ale jak rzadko. Podobnie odbieram fotografie męskich ciał napompowanych sterydami i wykutych nadmiernie siłownią. Chcę pokazać faceta młodego, dbającego o ciało i umysł, faceta z fantazją. Inteligentnego, wiedzącego, czego chce, wyzwolonego ze stereotypu niedomytego osiłka, którego funkcją jest jedynie spłodzić i zarobić.
WYBÓR
To proces. Nie każdemu zrobię zdjęcia. Muszę być pewien decyzji. To nie jest tak, że ktoś chce, wpada do studia i „hajda”. To wielodniowe rozmowy, w sumie wielogodzinne. To nasz wspólny czas, który nie może być zmarnowany. Patrzę na twarz i oczy. One mi sporo mówią. Czasem patrzę na ciało- jeśli jest na jakimś zdjęciu dostępne. Na sylwetkę, na to, co dane zdjęcie mówi. Nie musi być to profesjonalna fotografia. Często nie jest. Jeśli zobaczę to „coś” zaczynam negocjacje. Tutaj bardzo szybko można zorientować się, czy wybór był trafny. Młodzi mężczyźni, których pokazuję w swojej fotografii to swego rodzaju bomby intelektualne. Często trudno skończyć, czasem zostają w głowie i wyryte przez nich korytarze w moim mózgu są jak ścieżki zrobione w drzewie przez korniki. To bardzo miłe doświadczenie.
DECYZJA I FORMA
Podjęcie decyzji o wspólnej pracy jest stosunkowo proste, jeśli chodzi o portret studyjny czy plener. Zupełnie inaczej rzecz się ma z aktem. Ja sobie zdaję sprawę z konsekwencji. Młody chłopak- niekoniecznie. Tu ważna jest rozwaga. Nie jest to takie proste- zdejmujesz gacie i lecimy. Wiem, że czasem tak to działa. Ale- pierwsza zasada, okazuje się nie tylko medyczna- „primum non nocere”. To ważne. Model MUSI wiedzieć o konsekwencjach bieżących i odległych decyzji. Tu jest wiele czynników. Moralne, społeczne. Oczywiście, zdjęcia robię osobie pełnoletniej. Ona prawnie może decydować, i niby to jej sprawa. Ale czy na pewno? Dobry akt powstaje przed naciśnięciem magicznego guzika. On ma mówić, ma mówić o autorze i człowieku będącym podmiotem obrazu. Gdy tak się nie dzieje, może zrobić się bałagan, którego konsekwencje dla pozującego młodziaka mogą być poważne i długofalowe.
HEJT
Jeśli dotyczy mnie- jest pozytywny. Nakręca mnie, jest wodą na młyn. Chcę więcej i więcej. Jeśli dotyczy fotografowanych chłopaków jest gorzej. Potrafię się zmienić w papier po śledziach. Staję się chamski, niemiły i wulgarny. Czemu? Bo to ja wiem, ile serca, pracy i zaangażowania Oni wkładają w wykonane prace. Zasługują na szacunek. To Oni są ludźmi, którzy pokazują wielowymiarowość faceta we współczesnym świecie. Mnie jest już obojętne, co się mówi za moimi plecami, ale pamiętać należy, że to do nich należy budowanie normalnego, ludzkiego świata.
Kończąc chcę bardzo podziękować tym, z którymi miałem przyjemność pracować na tym poletku, oraz tym, z którymi będę miał zaszczyt budować kolejne obrazy.

Post navigation